Moje miasteczko, małe miasteczko...

Jak mówię mieszkańcom największych polskich aglomeracji, że naszą Zieloną Górę można przemierzyć miejskim autobusem w ciągu 30 minut, zaczynają się kpiąco uśmiechać. Czy Winny Gród jest atrakcyjnym, europejskim miastem czy niewielką, nieciekawą prowincją? Dlaczego od razu skreślać lubuską stolicę z listy atrakcyjnych miejsc, czy tylko dlatego, że mieszka tutaj 120 tysięcy obywateli a w Polsce znana jest jako wieloletni organizator Festiwalu Piosenki Radzieckiej- dziś Rosyjskiej?

Mieszkam w Zielonej Górze od sześciu lat. Długo nie mogłam się przyzwyczaić do tego miejsca, sporo czasu minęło zanim powiedziałam, że to moje miasto. Co mnie urzekło? Codziennie jadąc do pracy, czy z niej wracając spotykam twarze znajomych ludzi. Nie znamy się osobiście, ale z widzenia, z „codziennego mijania”. To raczej mało prawdopodobne we Wrocławiu czy Warszawie . Wiele zostało tutaj zrobione, ale sporo zostaje do zrobienia, więc nie można powiedzieć, że to pozbawione perspektyw miasto. Trudno znaleźć drugi taki zakątek w Polsce, gdzie tyle lasów i zieleni wokół.

W Zielonej Górze można pójść do niszowego kina i do multikina. Można posłuchać muzyki poważnej i obejrzeć spektakl. W wolnym czasie jest możliwość skorzystania z aquaparku a wieczorem znajdziemy kilka pubów, klubów i dyskotek. Mamy swojego McDonaldsa i galerię handlową. Mamy nawet swój uniwersytet, a także muzeum, galerię sztuki współczesnej i bezprzewodowy internet w samym sercu bachusowego miasta. Dla wielu mało atrakcyjna Zielona Góra jest wbrew pozorom pięknym i ciekawym miejscem. Ma swoje tradycje, które stara się kultywować, korzysta z innowacji i funduszy udostępnianych przez Wspólnotę.

Zielona Góra to niewielkie miasto w porównaniu z Poznaniem, Wrocławiem czy Krakowem. To nie znaczy jednak, że jest nieatrakcyjne i nie może nic zaproponować swoim mieszkańcom oraz przybywającym tutaj turystom. Wpadnij na stadion żużlowy, do palmiarni, spróbuj wina z naszych winnic i wybierz się na jeden z licznych wieczorów kabaretowych. Zielone miasto to całkiem fajne miasteczko. 120 tysięcy osób, plus ci, których nie uwzględniono w statystykach znalazło tutaj swoje miejsce, perspektywy i przystań. Być może i tobie bachusiki bardziej przypadną do gustu niż wrocławskie krasnale. Wpadnij wiosną, latem, jesienią czy zimą i przekonaj się, że małe miasteczko też może być piękne, ciekawe i atrakcyjne.


Koleina Magdalena